Złość z Mego Świata (The Anger of My World)

from by Egzekwie

/

lyrics

Pani to piękna,
nieodgadniona,
jak okowita
prawdę Ci powie,
ostre jej berło,
ciach i po głowie...

Zlękniony jej srodze,
łkasz w bezradności,
snujesz swe duby,
że tu powrócisz jako czerw gruby,
lub laur podniebny przyjmiesz za byt,
zdechniesz jak pies! Toć to nie Wstyd!

I wciąż zadaję sobie pytania,
Czy słusznie czynię i słusznie prawię?
Czy istnieć poprawnie,
w pełni wartości,
siłą wpojonych za maleńkości.

I oto wycedzę,
słowo za słowem,
Z bicza wystrzelę
kwestię poruszę
co gnębi troska
mój umysł wielce,
to kres mych nerwów,
więc krzyczę na Tumult:

-Tego wymagasz, tego się trzymasz?
Bełkoczesz człeku, usta nadymasz.
I swój dekalog i swe paciory,
święta, obchody i krucyfiksy,
czcigodne księgi i sakramenty,
w żyć swoją wetknij
kiepie przeklęty.

umrzesz za życia rozpamiętując,
umrzesz za życia dobrocią plując
umrzesz za życia...

udław się troską
udław się kpiną, śmiechem i żartem,
"boga" wychwalasz, bratasz się z "czartem"!


Dla mnie śmierć koniec tylko oznacza,
i wybawienie od mąk żywota,
i fanatyków na krzyż upadłych,
tych zapalczywców,
co mnie przymusem radością skalali,
skonać w rynsztoku,
na spazm się zdobyć,
chylić swe czoło,
Panią pozdrowić.


Byłem Swym Panem,
Byłem Swym Bogiem,
Świat był mym domem,

Flaszka kompanem i spowiednikiem,
Zwany przez ludzi alkoholikiem.



--------------ENGLISH--------------



A beautiful lady,
Yet undiscovered,
By aqua vitae
Truth shall be spoken,
One swing of Her scepter
And your neck’s – BANG! - broken...

Afraid of her, dearly,
You weep, helpless
And begin to ponder
Perhaps you’ll return as fat maggot I wonder?
Or heavenly laurels shall be your game?
You’ll die like a dog! That ain’t no shame!

And I’m asking myself:
Am I doing righteous
Am I saying righteous
Shall I live properly
So tender and mild?
According to values force-learnt as a child?

And so I will speak,
Word after word,
I’ll crack my whip,
And bring up the matter,
Which makes my mind
Twist like the adder,
It’s the end of my nerves,
So I shout at the Tumult:

- ‘Tis what you expect and what you believe?
You blabbering fool, there’s snake up your sleeve.
Put your commandments and prayer beads
Holy days, celebrations and crucifixes,
All sacraments and “The Good Books”
Right up your arse,
O, King of Crooks.



You will die, living one, remembering,
You will die, living one, spewing the goodness,
You will die, living one…

Choke on your concern,
Choke on your laughter, jokes and derisions
You praise “god”’s name, yet dance with the “demons”!

Death? For me it’s but the end
And the salvation from struggles of living
And prostrated fanatics
The same zealous bastards
Who tainted me with forced joy
To perish in gutter
Let spasms flow through my face
And bow in the presence
Of Lady’s grace.

I was the Lord of I
I was the God of I
The world was home of I

The booze was companion and confessor alike
Alcoholic – t’was the given name of I.

credits

from Czarna Noc Duszy (Black Night of the Soul), released April 2, 2013

tags

license

all rights reserved

about

Egzekwie Lublin, Poland

contact / help

Contact Egzekwie